Jezus mówił do tłumów: «Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: „Deszcz idzie”. I tak się dzieje. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: „Będzie upał”. I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże chwili obecnej nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne?

Gdy idziesz do sprawującego władzę ze swym przeciwnikiem, staraj się w drodze dojść z nim do zgody, by cię nie zaciągnął do sędziego; a sędzia przekazałby cię dozorcy, dozorca zaś wtrąciłby cię do więzienia. Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni pieniążek». [Łk 12, 54-59]

 

Nasze życie można porównać do drogi. Jest punkt wyjścia, cel, poszczególne etapy, różne miejsca i osoby, które spotykamy, motywacja dotarcia do końca, potrzeba odpoczynku i zwiększonego wysiłku. Punktem wyjścia jest początek naszego życia (poczęcie), celem tej drogi jest niebo, czyli życie z Bogiem na wieki, są różne etapy (dzieciństwo, młodość, dojrzałość, starość), w trakcie spotykamy różnych ludzi nam bliskich (rodzina, przyjaciele) i dalszych, motywacją może być wiara, nadzieja i miłość, jest też praca i odpoczynek.

Na tej drodze nie jesteśmy sami. Potrzebujemy Przewodnika, potrzebujemy pomocy innych. Potrzebujemy znaków Bożej obecności, miłości i przebaczenia.

Proszę Cię, Jezu, żebym zawsze pamiętał, że potrzebuję Ciebie. A pamiętając o Tobie, bym pamiętał, że potrzebuję innych i że sam mogę innym pomóc. Proszę Cię, bym zawsze „starał się w drodze dojść z Tobą i innymi do zgody”.

ks. Adam Pawlak SCJ