Rzym, 7 czerwca 2026 r.

 

WYJDŹMY WIĘC DO NIEGO

List z okazji Uroczystości Najświętszego Serca Jezusowego

12 czerwca 2026

 

Do członków Zgromadzenia

Do wszystkich członków Rodziny Sercańskiej

 

I.

Kilka lat temu przy kolumnadzie Placu św. Piotra w Watykanie odsłonięto brązową rzeźbę. Dzieło zatytułowane „Angels Unawares” przedstawia zróżnicowaną grupę migrantów i uchodźców różnych kultur, narodowości i epok historycznych, podróżujących wspólnie na jednej łodzi. W centrum kompozycji wyłaniają się skrzydła anioła, będące ilustracją słów Pisma Świętego: «Nie zapominajcie o gościnności; przez nią bowiem niektórzy, nie wiedząc o tym, aniołom dali gościnę» (Hbr 13,2) [1].

To dzieło skłania do refleksji tych, którzy zatrzymują się, by na nie spojrzeć. Z perspektywy dehoniańskiej można powiedzieć, że stawia ono przed nami pytanie o naszą zdolność przyjmowania innych. Nie chodzi jedynie o dobrą wolę otwarcia drzwi naszego domu i dzielenia się z nowo przybyłymi, lecz o coś głębszego: jest ono prawdziwym miernikiem kondycji naszej tożsamości charyzmatycznej, rozpoznawalnej w trwałej postawie osobistej i wspólnotowej otwartości.

 

Tak rozumiemy wynagrodzenie:
jako przyjęcie Ducha (por. 1 Tes 4,8),
jako odpowiedź na miłość Chrystusa do nas,
jako uczestnictwo w Jego miłości do Ojca

i współpracę w Jego dziele odkupienia pośród świata (Konst. 23).

 

Od przyjęcia do współpracy! Oto droga życia duchowego; droga «pod przewodnictwem Ducha» (Konst. 16). O. Dehon wyraźnie nas do tego zachęca: «Żyjmy więc pod łagodnym wpływem Ducha Świętego, który jest Duchem Najświętszego Serca» [2].

Czyż to nie Duch towarzyszył całej drodze Jezusa z Nazaretu? Duch obejmował Go przez całe Jego ziemskie życie: objawia się już w tajemnicy łona Maryi (por. Mt 1,20) oraz w głębokim poznaniu własnej tożsamości (por. Łk 3,22). Umacniał Go w czasie próby (por. Mt 4,1), pobudzał do przyjęcia Jego misji (por. Łk 4,18) i ożywiał Jego nauczanie (por. Łk 4,14). W ten sam sposób inspirował Jego troskę o godność ubogich i cierpiących (por. Łk 12,28), a jako zwieńczenie podtrzymywał Jego całkowite oddanie się (por. Hbr 9,14).

 

II.

Uznając Ducha za dar Ojca, Jezus nigdy nie chciał Go zatrzymać wyłącznie dla siebie. Przeciwnie, obiecał Go swoim uczniom, aby był ich pomocą (por. J 7,39), aby nadal się uczyli i zachowywali żywe Jego słowo (por. J 14,15nn.). Obietnica ta spełniła się w Jego Paschę, wieczorem pierwszego dnia tygodnia. Wtedy Zmartwychwstały – kontemplowany przez swoich uczniów w Jego słowie, dłoniach i przebitym boku – rozproszył ich lęki i przywrócił naruszoną jedność swoich uczniów. Dla nich, «dzięki darowi Ducha» (Konst. 59), rozpoczął się nowy czas (por. J 20,19nn.). Spotkanie z Panem oraz działanie Ducha przemieniły ich życie; jednak ta przemiana nie miała prowadzić do jałowego zamknięcia się w sobie: «Czyż może podobać się Sercu, które tak bardzo umiłowało, abyśmy pozostawali w prywatnym doświadczeniu religijnym, pozbawionym konsekwencji braterskich i społecznych?» [3].

Ci bowiem, którzy byli świadkami spełnienia się obietnicy Jego Ducha i kontemplowali Jego bok, zostali włączeni w wynagradzające dzieło Mistrza, urzeczywistniając je przede wszystkim we własnej wspólnocie. Jako spadkobiercy wspólnoty paschalnej pragniemy nadal żyć tą tajemnicą pośród nas, aby dawać świadectwo przemieniającej mocy Jego obecności:

 

Przez komunię, która trwa pomimo konfliktów,
i przez wzajemne przebaczenie

chcemy dawać świadectwo,
że braterstwo, którego ludzie tak bardzo pragną,
jest możliwe w Jezusie Chrystusie,
i pragniemy być jego sługami. (Konst. 65)

 

W tym duchu papież Leon XIV przypomniał nam niedawno: «(...) tak więc zarówno głoszenie Ewangelii, jak i doświadczenie chrześcijańskie, prowadzone przez działanie Ducha Świętego, zmierzają do rodzenia w świecie konsekwencji społecznych» [4]. Rozumiemy zatem, że pragnienie O. Dehona, aby poświęcić dusze i społeczeństwa sprawie Królestwa Najświętszego Serca, zakłada głęboką uległość wobec Ducha.

Nie może istnieć autentyczne zaangażowanie społeczne w duchu sercańskim bez harmonii z Duchem, wspólnotą i ludźmi, którym pragniemy służyć, przy jednoczesnym zachowaniu czujności, aby nie tworzyć zależności ani nie promować postaw osobistej niezastępowalności. W tym kontekście warto przypomnieć niektóre odpowiedzi uzyskane w niedawnym badaniu przeprowadzonym przez naszą Komisję Sprawiedliwości, Pokoju i Integralności Stworzenia (JPIC). Wyniki ukazują znaczną i różnorodną wrażliwość społeczną niemal wszędzie tam, gdzie jesteśmy obecni: od dużych instytucji edukacyjnych, takich jak St. Joseph Indian School [5], powstała dla służby ludowi Lakota w Stanach Zjednoczonych, aż po małe wspólnoty na terenach wiejskich, jak ta w Lacanche we Francji [6]. Wspólnota ta określa siebie w następujący sposób:

 

Wiemy, że naszą misją jest być tam, jako życzliwi bracia, pomagając, jeśli to możliwe,
a w każdym razie dzieląc codzienność, radości i cierpienia prostego ludu.
Uznajemy nasze ograniczenia i różnice. Wiemy jednak, że najważniejsze jest być tam,
obok całej społeczności prostych ludzi, często naznaczonych cierpieniem,
opuszczeniem i samotnością. Być tam, jako wspólnota zakonna rozpoznawalna w wiosce, jest znakiem, że nasz Kościół kocha świat „małych”, którego sami jesteśmy częścią (...).
Pomimo naszej małości kroczymy razem z całą tą społecznością i powierzamy ją w naszych osobistych modlitwach miłości Chrystusa,
«Temu, który utożsamił się z małymi i ubogimi» (Konst. 28) [7].

 

Powołanie sercańskie rodzi się właśnie z pragnienia „bycia tam”, jak Syn przed Ojcem, aby z pasją współpracować w darze Jego Królestwa jako słudzy wszystkich. W tym celu przyjmujemy nieodzowny wymóg, aby nasze wspólnoty, apostolaty i dzieła były przejrzystym wyrazem tej służby Ewangelii:

 

Nasza odpowiedź zakłada życie duchowe:
wspólne zbliżanie się do tajemnicy Chrystusa,
pod przewodnictwem Ducha,

oraz szczególną uwagę na wszystko,
co w niewyczerpanym bogactwie tej tajemnicy
odpowiada doświadczeniu Ojca Dehona

i naszych poprzedników. (Konst. 16)

 

III.

W tym „wspólnym zbliżaniu się” – inspirowanym postawą Maryi i umiłowanego ucznia u stóp krzyża – odnajdujemy wzór, który pozwala nam uwolnić się od egoizmu i indywidualizmu, które niekiedy utrudniają wspólną misję. Sposób, w jaki wzajemnie się przyjęli, ofiarowując siebie nawzajem jako matkę i syna, umożliwił narodzenie się nowej wspólnoty. Jest to wspólnota rodząca się ze słuchania i z „bycia tam” – gdziekolwiek by to było – ale wszyscy pozostają «w służbie Królestwa (Konst. 9-39)» [8].

 

Uroczystość, którą zamierzamy obchodzić, jest nowym zaproszeniem do uczestnictwa w tej samej wspólnocie, która żyje niewyczerpanym wezwaniem: „Przyjdźcie do Mnie”, wypływającym z Serca, które tak bardzo nas umiłowało9. Jego wezwanie stawia nas na drodze i przybliża nas – jeśli tylko podążamy we właściwym kierunku – do twarzy i miejsc, gdzie Miłość bije najmocniej: «Wyjdźmy więc do Niego poza obóz» (Hbr 13,13), tak jak uczyniły to Maryja, inne kobiety i uczeń, którego Jezus miłował. Razem z nimi oraz z tak wieloma ludźmi, którzy nie poddają się i nie zadowalają wygodą w obliczu wyzwań naszych czasów, pragniemy nadal odpowiadać na wezwanie naszego Założyciela:

 

Powstańmy i idźmy”. Idźmy na służbę naszemu Panu, idźmy ku oddaniu i ofierze.
Wyjdźmy z samych siebie; idźmy do Serca Jezusa, do Jego miłości,
do naśladowania Go i do Jego służby;
trwajmy nieustannie w zjednoczeniu z Sercem Jezusa
w duchu miłości i ofiary [10].

 

Tak właśnie postąpił nasz współbrat, o. Marcin Capelli, którego zbliżającą się beatyfikację przygotowujemy się świętować. W czasach naznaczonych wybuchem nienawiści uczynił sprawę najbardziej opuszczonych swoją własną sprawą. Jednak wraz ze swoim towarzyszem męczeństwa, salezjaninem ks. Elią Cominim, pokonał swoich nieprzyjaciół uzbrojony w miłość i przebaczenie. Być może właśnie w tych decydujących chwilach Martino zrozumiał jak nigdy dotąd to, co sam napisał o ideale Ojca Dehona:

 

Pragnął on, aby Serce Zbawiciela było – że tak powiem – punktem zjednoczenia,
w którym wszyscy ludzie powinni się spotkać,
aby wynagrodzić za własną niewdzięczność i uznać się wzajemnie za braci,
objętych jedynym Bożym ojcostwem [11].

 

Obyśmy zawsze odnajdywali się w Nim! Wszystkim życzę błogosławionej Uroczystości Najświętszego Serca Jezusowego.

 

Z braterskim pozdrowieniem,

 

o. Carlos Luis Suárez Codorniú SCJ

Przełożony Generalny

ze swoją Radą


________________________________

[1] Na temat rzeźby zob.: „Angels Unawares”: [https://angelsunawares.org/es/la-escultura/].

[2] Leon Dehon, L’année avec le Sacré Cœur, 283: [https://www.dehondocsoriginals.org/pubblicati/OSP/ ASC/OSP-ASC-0003-0005-8060305?ch=283]

[3]  Papież Franciszek, Dilexit nos, 205.

[4]  Papież Leon XIV, Magnifica Humanitas, 49.

[5]  Na temat tej szkoły zob.: SCJ South Dakota: [https://www.stjo.org/].

[6]  Na temat tej wspólnoty zob.: SCJ Lacanche: [https://scj.lu/nos-communautes/lacanche/lacanche].

[7]  Fraternité de Lacanche, „En vue de l’Assemblée provinciale”, Inter fratres 5-8 (2026), s. 26-27.

[8]  Por. «Przez Niego żyję: Chrystus żyje we mnie» (Ga 2,20). List z okazji rozpoczęcia setnej rocznicy śmierci Ojca Dehona i w przygotowaniu do 150. rocznicy założenia Zgromadzenia, Bruksela, 12 sierpnia 2024 r. Prot. Nr 0296/2024.

[9]  Por. Mt 11,25-30.

[1]0  P. Dehon, L’année avec le Sacré Cœur, 171: [https://www.dehondocsoriginals.org/pubblicati/OSP/ ASC/OSP-ASC-0003-0004-8060304?ch=171].

[11] Egidio Cabianca (pseudonim P. Martino Capelli), „Sul fronte della fede. Verso il centenario della nascita del P. Dehon”, Il Regno del Sacro Cuore, Anno XXXII, 2 (1943).