Cykl „Głos Serca” tworzą teksty sercańskich misjonarzy krajowych, którzy dzielą się doświadczeniem i owocami swojej posługi. Zapraszamy dziś do przeczytania trzeciej, ostatniej części świadectwa ks. Wiesława Pietrzaka SCJ.
Wiedza o głoszeniu Słowa Bożego, doświadczenie starszych misjonarzy, przykład zachowania się na ambonie i na plebaniach, ale nade wszystko ogromne serce braterskie, serce otwarte i dzielące się doświadczeniem dla dobra grupy misyjnej, to jest moje bogactwo, które ukształtowało mnie jako misjonarza sercanina. Do tego dodać trzeba jeszcze trud, poświęcenie, ofiarność tej posługi. Były to czasy i okoliczności, które dla dzisiejszego młodego misjonarza są trudne do wyobrażenia. Zawsze widziałem u współbraci ducha ofiary i wynagrodzenia w pokonywaniu tych obiektywnych trudności, zaczerpniętego od Ojca Założyciela.
Owszem były potem studia homiletyczne, były wykłady z homiletyki dla kleryków, ale uważam, że za te wspomniane fundamenty będę Bogu dziękował do końca życia, gdyż dzięki nim mogłem kształtować sylwetkę sercanina, misjonarza i rekolekcjonisty. Wzorem był żywy przykład współbraci, a nie teoria wyczytana w książkach.
Chcę także podziękować Sercu Jezusa za doświadczenie pracy rekolekcyjnej pośród kapłanów i osób konsekrowanych. Mianowany ojcem duchownym starałem się głębiej zapoznać z tematyką życia duchowego i to dało mi odwagę wyruszyć i głosić rekolekcje najpierw dla sióstr zakonnych, a potem dla kapłanów. Widzę, jak bardzo tym słuchaczom jest potrzebna tematyka Serca Jezusowego, które jest umocnieniem i zarazem przewodnikiem na trudnej drodze powołania. Słuchający kapłani i siostry zakonne nie jeden raz byli dla mnie umocnieniem i potwierdzeniem tego wyczucia, jakie kazało Ojcu Założycielowi posyłać nas, Księży Sercanów, do wychowania i kształtowania duchowieństwa, także przez rekolekcje.
Jest w moim sercu wdzięczność dla setek proboszczów, setek parafii, które odwiedziłem, bo głoszenie rekolekcji to nie tylko ambona, ale przede wszystkim spotkania z wiernymi.
Zapewne może powstać niejeden tom zapisanych stronic, gdzie trzeba by opisać gościnność proboszczów, utrudzenie gospodyń, zasłuchanie wiernych na parafii. Trudno to ująć jednym zdaniem, bo każdy proboszcz inny, każda parafia specyficzna. Zawsze jednak pozostaje krzyż misyjny, obraz Serca Jezusowego z intronizacji, zawsze jest wdzięczność ludzi za przeprowadzone misje i rekolekcje. Każdy taki gest, to radość misjonarza i wdzięczność dla Serca Jezusowego, że mną się posłużył, aby powiedzieć ludziom, jak bardzo Bóg ich kocha.
Dziękuję więc za małżeństwa odnawiające małżeńską przysięgę, za rodziny zapraszające do swoich domów Serce Jezusa w symbolu obrazu NSPJ, dziękuję za najmłodsze dzieci i osoby starsze, samotne, chore, które wypraszały owoce rekolekcyjne modlitwą i ofiarowanymi cierpieniami. Dziękuję za spotykaną młodzież, z którą nawiązane wtedy kontakty trwały lata całe i trwają do dziś.
Dla całości obrazu chcę podziękować także za te trudniejsze momenty, których nie brakowało. Podróż, a wcześniej wyszukiwanie połączeń pociągu na cały Wielki Post, Adwent. Nie było bowiem komórki, nie było aplikacji jak dojadę, nie było e-podróżnika. Był współbrat ks. Dionizy Bucki SCJ, który, tylko jemu znanymi drogami, zdobywał gruby i opasły rozkład jazdy, który tylko kolejarze, konduktorzy mieli prawo mieć wtedy. To ta książka była lekturą przed wyjazdem i dzięki niej można było kupić bilet dużo, dużo wcześniej. Najlepszym specjalistą w wyszukiwaniu wszelkich połączeń na cały okres pracy był ks. Aleksander Wyszyński SCJ.
Trzeba podziękować za wszelkie niedogodności na plebaniach, gdyż nie zawsze gościnność była staropolska. Nie raz przyszło zaczynać rekolekcje od podstawowego sprzątania pokoju, wietrzenia pościeli, aby pobyt był w miarę normalny. Za zimne kościoły, za oddalone filie. Te doświadczenia trudne, zawsze jednak owocowały w rekolekcjach i na końcu zawsze było widać, że i to, co trudne ma sens, że krzyż pod każdą formą jest konieczny do zbawienia.
Tak więc dzięki Ci o Serce Jezusa, że łaską Swoją pozwoliłeś przeżyć i takie momenty rekolekcyjnej pracy.
Kończąc, pragnę także podziękować za możliwość poznania różnorodności pod każdym względem, także religijnej, którą mogłem obserwować przemierzając Polskę drogami rekolekcyjnej pracy z walizką w ręce. Ta różnorodność każe mi tym bardziej uwielbiać Boga za to, że On jest tak Piękny, tak Bogaty, tak Niepojęty w bogactwie ludzi, charakterów, zwyczajów religijnych, umiłowania wiary, w pięknie przyrody, krajobrazów itd.
Dane mi było poznać, że jedno serce człowieka potrafi inaczej kochać w kaszubie, poznaniaku, ślązaku, góralu. Nigdy bym sobie nie wyobrażał, że takie jest piękno naszej religijności. Ta inność każe tym bardziej zachwycać się nad każdym, kto szuka Serca Jezusa, kto potrzebuje Serca jednego i kochającego. Dziękuję, że jako grupa możemy tam wszędzie docierać i głosić. Głosić na Śląsku i w Poznaniu, gdzie program musi być ułożony precyzyjnie i dożo wcześniej i głosić na Ziemiach Odzyskanych, w PGR-ach, gdzie program ustalano wg. godzin udoju krów. Nigdy bym tego nie odkrył, nie pomyślał o tym.
Oby to świadectwo dla młodych kapłanów sercanów było zachętą do poświęcenia się tej pracy. Żniwo wciąż wielkie! Człowiek wciąż spragniony jest Serca, choć często o tym nie wie. Trzeba, aby misjonarz, sercanin, uświadomił im i pokazał, że tylko Serce Jezusa jest źródłem życia i świętości.
Jak sercanie misjonarze jesteśmy nie tylko przy Chrystusie, jak chrystusowcy, nie tylko jesteśmy Jezusowi, jak jezuici, ale jesteśmy w samym centrum, w Sercu Jezusa i z odwagą, i z gorliwością mamy o tym świadczyć i to pokazać, stając na ambonach i głosząc rekolekcje a zwłaszcza misje intronizacyjne.
Obyśmy przez gorliwość naszą apostolską wszystkie serca dla Ciebie mogli pozyskać!
ks. Wiesław Pietrzak SCJ