Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył usta i nauczał ich tymi słowami: «Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie». [Mt 5,1-12a]

Dzisiejszy dzień to nie tylko przypominanie o orędownictwie świętych i wychwalanie ich zasług. To także ukazanie potrzeby naśladowania ich, podążania śladami, które pozostawili. Drogowskazy nie zmieniły się od ich czasów, bo ciągle są to te same słowa Ewangelii. Osiem błogosławieństw - program pracy nad sobą. Z pomocą Bożą jest możliwy do zrealizowania. Skoro mogli go zrealizować tak liczni święci i błogosławieni, dlaczego nie moglibyśmy i my? Świętość jest możliwa w każdych warunkach i w każdym środowisku.
Nie usprawiedliwiajmy się zatem zbyt łatwo. Ojciec Damian, zakonnik, zdobywał świętość, opiekując się trędowatymi na wyspie Molokai. Ksiądz Jan Bosko troszczył się o dzieci ulicy w Turynie. Święty Maksymilian zdobywał świętość w obozie koncentracyjnym. Niezależnie od okoliczności wszyscy jesteśmy powołani do świętości. Niech nam przyświeca jeden cel - życie wieczne. Podążajmy za jedynym Przewodnikiem, Jezusem Chrystusem, przeniknięci miłością, którą nam ofiarował. 

Nie chodzi o jakieś wielkie czyny, spektakularne akcje. Świętość zdobywa się na co dzień. Nie czekajmy na nadzwyczajne okoliczności. Kiedyś do św. Franciszka Salezego przyszedł młody student, który gorąco pragnął poświęcić się służbie ludzkości. Zapytał zakonnika: „Co mam czynić, aby na świecie zapanował pokój?”. Święty uśmiechnął się i odpowiedział: „Nie trzaskaj tak głośno drzwiami”. Świętość jest możliwa. Trzeba do niej dążyć. Stawiajmy na tej drodze małe kroki. Stawiajmy je wytrwale pośród przeciwności i zawirowań. Tak, abyśmy z Matką Najświętszą, z aniołami i świętymi mogli wyśpiewać Bogu pieśń chwały: „Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i potęga Bogu naszemu na wieki wieków. Amen”.

ks. Dariusz Mroczek SCJ