Sercańscy misjonarze z polskiej prowincji pracują na pięciu kontynentach. Codziennie głoszą Ewangelię, pomagają ubogim i zawiązują wspólnoty. W ich relacjach odnajdujemy nie tylko opis odległych miejsc i kultur, ale przede wszystkim osobiste świadectwo wiary, które rodzi się w codzienności – pośród spotkań, wyzwań i cichej obecności Boga. Dziś świadectwo misjonarza, ks. bp. Adama Musiałka SCJ, biskupa diecezji De Aar (RPA).
Jestem biskupem w diecezji De Aar od 17 lat. Do RPA przybyłem w październiku 1987 roku, sprawując różnorakie funkcje w Zgromadzeniu. Początkowo była to praca duszpasterska, później jako prowincjał nowo powstałej prowincji Księży Sercanów w RPA oraz w formacji seminaryjnej. Po okresie roku sabatycznego zostałem oddelegowany do pracy parafialnej, gdzie po 16 miesiącach w mojej ulubionej parafii zostałem powołany przez papieża Benedykta XVI na biskupa diecezji De Aar. Początki w diecezji były trudne, gdyż zastałem wiele parafii w stanie wymagającym remontów. Sprawy materialne, odnowienie budynków mam już za sobą. Od początku jednak, kontynuując pracę moich poprzedników, pracowałem nad rozwojem duchowości diecezji. Największym wyzwaniem i największą potrzebą byli i są kapłani. Potrzebni są księża z powołaniem, oddani pracy duszpasterskiej, bo takich, którzy „poszliby na księdza”, żeby mieć łatwe życie, byłoby wielu. Ale nie o takich kapłanów mi chodzi. Charakter pracy duszpasterskiej w diecezji jest bardzo wymagający, gdyż diecezja De Aar o surowym półpustynnym charakterze jest położona w samym środku Południowej Afryki – jak mówimy o naszym położeniu: „wszędzie daleko i wszędzie blisko” od wielkich aglomeracji miejskich. W diecezji nie mamy wiosek – są mniejsze lub większe miasta, ale mentalność tutejszych ludzi pozostaje zaściankowa ze względu na wcześniejszą wieloletnią izolację i brak kontaktu z innymi aglomeracjami miejskimi. Po apartheidzie sytuacja się zmieniła, co dało ludziom różnorodność kontaktów w kraju i poza jego granicami.
Diecezja jest rozległa: z północy na południe ma 640 km, a ze wschodu na zachód – 300 km. Ze względu na brak księży przez 4 lata co weekend dojeżdżałem do parafii oddalonej o 180 km od De Aar. Domy parafialne są w każdym mieście, jednak odległości między miastami wynoszą ponad 100 km. Każdy ksiądz obsługuje najczęściej 3–4 parafie. Wyzwania są duże, dlatego trzeba mieć prawdziwe powołanie do tej diecezji, aby móc im sprostać. Oczywiście jest internet; możemy się porozumiewać, ale pozostaje też ogromna potrzeba kontaktu osobistego. Dlatego organizujemy regularne spotkania diecezjalne, tzw. zebrania senatu. To nie tylko zebrania, to ważne spotkania międzyosobowe; to czas na wzajemną wymianę doświadczeń i dzielenie się ważnymi sprawami dnia codziennego oraz zaspokajanie potrzeb duchowych.
Od 7 lat mamy w diecezji siostry zakonne ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. Wykonują niesamowitą pracę duszpasterską i katechetyczną, jak również pracę socjalną w naszym diecezjalnym ośrodku Miłosierdzia Bożego w De Aar oraz w parafiach im powierzonych.
Na misjach zajmujemy się nie tylko pracą duszpasterską. Według obecnego papieża Leona XIV konieczne jest reagowanie na sytuację świata, jego ubóstwo duchowe i materialne. W odpowiedzi na społeczne wezwania naszej diecezji, jak i bolączki lokalnej ludności, podejmujemy różnego rodzaju projekty społeczne. W Middelburgu, gdzie bezrobocie sięga 70%, mamy kuchnię, która w weekendy żywi setki osób. W De Aar działa centrum Miłosierdzia Bożego, gdzie do przedszkola uczęszcza 280 dzieci; jest też 28 łóżek dla osób umierających – niestety, zdarza się, że starsi ludzie są niepotrzebni w rodzinie i znajdują schronienie w naszym centrum. Prowadzimy także ośrodek dla 58 dzieci z niepełnosprawnościami. Alkoholizm jest największym problemem naszego społeczeństwa, dlatego dzieci w naszym ośrodku to w większości dzieci z zespołem poalkoholowym. Czas apartheidu był okresem, który rodził poczucie beznadziejności – a alkohol był najprostszym sposobem jej zagłuszenia. I tak plaga alkoholizmu przechodziła z pokolenia na pokolenie, trwając do dziś.
Jest też duża przestępczość wśród młodzieży, która, chcąc szybko zdobyć szybkie pieniądze na narkotyki i inne jej potrzebne wydatki, niszczy i kradnie mienie publiczne, w tym nie oszczędzając również naszego centrum, służącego lokalnemu społeczeństwu, i to są również te bolesne sprawy, z którymi mierzymy się codziennie.
Największą radością jest jednak pomoc człowiekowi. Na świecie były i są różne zagrożenia; jest wiele beznadziei i spraw, które trudno rozwiązać w jeden dzień, tydzień, miesiąc czy rok. Kiedy widzę zmęczone twarze moich współpracowników, księży i sióstr zakonnych, mówiących z zapałem o nowych potrzebach w pracy duszpasterskiej jak i socjalnej, dodaje to nowych sił do kolejnych wezwań, które oczywiście czekają na każdym kroku. Kapłaństwo i życie zakonne realizowane na niwie misyjnej to wyciągnięcie ręki do tych, którzy nas potrzebują w życiu sakramentalnym i katechetycznym, jak i społecznym. Nie jest to łatwe powołanie, ale piękne w swej dynamice i czasami kontradykcyjności; jednak daje wiele sił, aby iść do przodu z pomocą Bożą.
JMJ
Biskup Adam Musiałek SCJ
Biskup Diecezji De Aar